Fabryka Benzyny Syntetycznej / Hydrierwerke Pölitz AG
Pośród dzikiej roślinności na obrzeżach Polic kryją się betonowe szkielety gigantycznych hal przemysłowych, zalane wodą podziemia i kilkupiętrowe instalacje porośnięte mchem. To pozostałości po Hydrierwerke Pölitz AG – nazistowskiej fabryce benzyny syntetycznej, która w szczytowym momencie produkowała 15% wszystkich niemieckich paliw syntetycznych. Dziś to jedno z najbardziej klimatycznych miejsc dla miłośników historii i urbexu w województwie zachodniopomorskim.
Miejsce nie jest typową atrakcją turystyczną z biletami i tabliczkami informacyjnymi. To surowy teren poprzemysłowy, gdzie natura powoli odbiera sobie to, co przez lata należało do człowieka.
- imponujące ruiny przemysłowe
- zalane podziemia przypominające jeziora
- galeria z eksponatami historycznymi
- niesamowity klimat industrialnej apokalipsy
- możliwość eksploracji bez tłumów turystów
Fabryka która miała napędzać III Rzeszę
Budowę zakładu rozpoczęto w 1937 roku, wydając na nią astronomiczną kwotę 2 miliardów marek. Koncern IG Farben miał jasny cel – rozwiązać problem braku dostępu Niemiec do złóż ropy naftowej. Zastosowano metodę Bergiusa, skomplikowany proces technologiczny pozwalający na przekształcanie węgla kamiennego i brunatnego w płynne paliwo. Wymagało to ekstremalnie wysokich wartości ciśnienia i temperatury, co tłumaczy monumentalne rozmiary instalacji.
Fabryka ruszyła w 1938 roku i szybko stała się jedną z 12 tego typu fabryk w Trzeciej Rzeszy. Zajmowała 1500 hektarów, z czego 200 hektarów stanowiła zwarta zabudowa przemysłowa – hale produkcyjne, instalacje, zbiorniki, podziemne korytarze i sieć kanałów. W szczytowym okresie działalności, w 1943 roku, wyprodukowała 577 tysięcy ton paliw syntetycznych.
Benzyna najwyższej jakości trafiała na lotniska Luftwaffe, wysokogatunkowy olej napędowy zasilał U-Booty, gorszy – okręty nawodne Kriegsmarine. Pełen asortyment paliw, olejów i smarów dostarczano dla czołgów i pojazdów Wehrmachtu. Produkty uboczne jak smoły czy sadza wykorzystywał przemysł farmaceutyczny.
Wybuch wojny w 1939 roku paradoksalnie przyspieszył rozwój zakładu. Tania siła robocza z podbitych krajów pozwoliła na dalszą rozbudowę. W zachodniej części kompleksu w 1942 roku uruchomiono dodatkową fabrykę – Norddeutsche Mineralölwerke, specjalizującą się w produkcji smarów i olejów silnikowych.
Co zostało z przemysłowego molocha
Spacer po terenie dawnej fabryki to podróż przez industrialną apokalipsę. Betonowe fundamenty hal produkcyjnych wystają jak kości prehistorycznych gigantów. Fragmenty kilkupiętrowych instalacji chemicznych, niegdyś tętniących życiem, dziś stoją nieruchomo, opanowane przez bluszcz i brzozy. Miejscami widać stalowe konstrukcje, zardzewiałe rury i fragmenty maszyn.
Szczególnie imponujące są zachowane schrony i bunkry. W jednym z nich Stowarzyszenie SKARB zorganizowało małą galerię z eksponatami znalezionymi na terenie fabryki – nie tylko militaria, ale też przedmioty codziennego użytku z tamtego okresu. To ciekawy punkt odniesienia, który pomaga wyobrazić sobie jak to miejsce funkcjonowało przed 80 laty.
Najbardziej surrealistyczne są zalane wodą podziemia. Dawne korytarze techniczne i magazyny dziś przypominają podziemne jeziora, w których odbijają się betonowe sklepienia. Woda ma nierzeczywistą, turkusową barwę – efekt reakcji chemicznych ze starymi instalacjami.
Nietoperze zamiast inżynierów
Po wojnie teren fabryki nie został zagospodarowany. Przez dziesięciolecia natura robiła swoje – drzewa wyrastały przez pęknięcia w betonie, krzewy opanowywały hale, woda wypełniała podziemia. Powstało coś w rodzaju unikalnego ekosystemu, gdzie przemysłowa architektura współistnieje z dziką przyrodą.
Ruiny fabryki stały się największym zimowiskiem nietoperzy na Pomorzu Zachodnim. Specjalny obszar ochrony siedlisk obejmuje ponad 100 hektarów. Zimuje tu sześć gatunków nietoperzy, w tym rzadki mopek i nocek duży.
To sprawia, że zwiedzanie ma podwójny wymiar – historyczny i przyrodniczy. Wiosną i latem teren porasta bujną roślinnością, co nadaje mu jeszcze bardziej tajemniczy charakter. Jesienią opadłe liście odsłaniają więcej detali konstrukcji.
Jak zwiedzać ruiny fabryki
Teren znajduje się przy ulicy Spółdzielczej 9 w Policach, około 18 kilometrów na północ od centrum Szczecina. Jadąc ulicą Tanowską trzeba skręcić przy Gimnazjum nr 1 w ulicę Licealną – po kilkudziesięciu metrach pojawi się ogrodzony teren.
Opiekę nad ruinami sprawuje Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Polickiej „SKARB”. Co sobotę o godzinie 13:00 organizują bezpłatne wycieczki z przewodnikiem. To zdecydowanie najlepszy sposób na poznanie tego miejsca – członkowie stowarzyszenia znają każdy zakamarek, opowiadają fascynujące historie i zapewniają bezpieczne zwiedzanie. Spacer trwa około 3 godzin i kończy się zazwyczaj ogniskiem (prowiant we własnym zakresie).
Można też zwiedzać na własną rękę, ale warto pamiętać o kilku sprawach. Niektóre konstrukcje są w złym stanie technicznym – niestabilne ściany, dziury w podłogach, wystające elementy metalowe. Trzeba uważać gdzie się stąpa. Odpowiednie obuwie to podstawa – teren jest nierówny, miejscami błotnisty, pełen gruzu i zarośli.
Dla kogo to miejsce
Ruiny fabryki to zdecydowanie propozycja dla konkretnej grupy odbiorców. Pasjonaci historii II wojny światowej znajdą tu autentyczne świadectwo nazistowskiego przemysłu wojennego – nie zrekonstruowane, nie wypolerowane, ale surowe i prawdziwe. Miłośnicy urbexu docenią klimat opuszczonego terenu poprzemysłowego i możliwość eksploracji.
Fotografowie mają tu pole do popisu – kontrasty między betonem a roślinnością, gra światła w zrujnowanych halach, refleksy w zalanych podziemiach. Każda pora roku daje inne możliwości.
Miejsce nie nadaje się dla małych dzieci – zbyt niebezpieczny teren, zbyt długi spacer. Starsze dzieci zainteresowane historią mogą być zachwycone, pod warunkiem że rodzice będą ich pilnować. Nie ma tu udogodnień typu toalety czy punkt gastronomiczny.
Praktyczne informacje przed wizytą
Godziny otwarcia: Organizowane wycieczki odbywają się w soboty o godzinie 13:00. W inne dni można zwiedzać na własną odpowiedzialność, choć warto wcześniej skontaktować się ze Stowarzyszeniem SKARB.
Ceny: Wycieczki z przewodnikiem są bezpłatne. Stowarzyszenie działa społecznie i utrzymuje się z dotacji oraz darowizn.
Ile czasu zarezerwować: Wycieczka z przewodnikiem trwa około 3 godzin plus czas na ognisko. Samodzielne zwiedzanie można dostosować do własnych potrzeb, ale minimum 2 godziny to rozsądne założenie.
Dojazd: Najwygodniej własnym samochodem – z Szczecina około 25 minut. Można też dojechać komunikacją miejską do Polic, a stamtąd pieszo około 15 minut. Współrzędne GPS: 53°33’11.8″N 14°32’32.1″E.
Co zabrać: Solidne obuwie (trekkingowe lub przynajmniej sportowe), wodę, coś do jedzenia jeśli planujesz ognisko, latarkę jeśli chcesz zajrzeć do podziemi, aparat fotograficzny.
Bezpieczeństwo: Uważaj na niestabilne konstrukcje, nie wchodź na wyższe kondygnacje zrujnowanych budynków, nie zbliżaj się do krawędzi zalanych pomieszczeń. W okresie zimowym szanuj zimowiska nietoperzy – nie hałasuj w okolicach bunkrów.
