Ruiny Wytwórni Paliw Syntetycznych Police
W zachodniej części Polic, tuż obok współczesnych Zakładów Chemicznych, rozciąga się postapokaliptyczny krajobraz betonowych szkieletów, zarośniętych bunkrów i zalanych podziemi. To pozostałości po Hydrierwerke Pölitz – jednej z największych niemieckich fabryk benzyny syntetycznej z czasów II wojny światowej. Miejsce, gdzie natura powoli odbiera to, co kiedyś było sercem wojennej machiny paliwowej III Rzeszy.
Dziś te ruiny tworzą niezwykłą mieszankę industrialnej historii i dzikiej przyrody, która przyciąga zarówno miłośników militariów, urbexu, jak i nietoperzy – bo to właśnie te latające ssaki wybrały sobie podziemia na największe zimowisko w całym regionie.
- unikalne ruiny fabryki z czasów II wojny
- piękne połączenie historii i natury
- największe zimowisko nietoperzy w regionie
- idealne miejsce dla miłośników urbexu
- niesamowita atmosfera postapokaliptycznego krajobrazu
Historia fabryki benzyny syntetycznej w Policach
Niemcy po I wojnie światowej stanęli przed poważnym problemem – nie mieli dostępu do złóż ropy naftowej, a plany militarne wymagały ogromnych ilości paliwa. Rozwiązanie przyszło z technologią opracowaną w latach 20. XX wieku przez Friedricha Bergiusa, który za wynalazek procesu uwodornienia węgla otrzymał Nagrodę Nobla. Choć ekonomicznie produkcja była kosztowna – z siedmiu ton węgla można było wyprodukować zaledwie tonę paliwa – dla potrzeb wojskowych opłacalność schodziła na dalszy plan.
Budowę fabryki w Policach rozpoczęto w 1937 roku. Koszt przedsięwzięcia? Oszałamiające 2 miliardy marek. Wybór lokalizacji nie był przypadkowy – bliskość Szczecina z jego portem morskim, dostęp do węgla oraz dogodne połączenia komunikacyjne sprawiły, że to właśnie Police stały się jednym z 12 miejsc, gdzie koncern IG Farben Industrie wzniósł swoje zakłady.
Wybuch II wojny światowej tylko przyspieszył tempo rozbudowy. Do pracy sprowadzono tysiące robotników przymusowych – w samej fabryce funkcjonowały obozy pracy: Tobruklager dla pracowników z Czech, Niemiec i Włoch, Pommernlager dla Polaków i jeńców wojennych oraz obóz karny Hägerwelle.
W szczytowym momencie, w 1944 roku, fabryka zajmowała obszar 1500 hektarów, z czego 200 hektarów stanowiła zwarta infrastruktura techniczna. Dzienna produkcja sięgała 2800 ton paliwa, co zaspokajało większość zapotrzebowania wojsk niemieckich w Europie.
W 1943 roku zakład produkował 577 tysięcy ton paliw syntetycznych, co stanowiło 15-20% całej produkcji III Rzeszy. Paliwo było sortowane według jakości – najlepsza benzyna wysokooktanowa trafiała do Luftwaffe, wysokiej jakości olej napędowy zasilał U-Booty, gorszy dostawały okręty nawodne Kriegsmarine, a pełen asortyment benzyn, olejów i smarów kierowano do czołgów i pojazdów Wehrmachtu. Nawet produkty uboczne – smoły, sadza, odpadki – znajdowały zastosowanie w przemyśle farmaceutycznym.
Alianci doskonale zdawali sobie sprawę ze znaczenia polickiej fabryki. Wielokrotnie bombardowali zakład, ale produkcja nie ustała aż do kilku miesięcy przed końcem wojny. Po wkroczeniu Armii Czerwonej rozpoczął się demontaż – Rosjanie przez ponad rok wywozili urządzenia i instalacje na wschód, chcąc odtworzyć tam nowoczesną technologię. We wrześniu 1946 roku Police oficjalnie przekazano polskiej administracji, ale pozostawiono tylko ogołoconą ruinę, po którą szybko przyszli szabrownicy i zbieracze złomu.
Co można zobaczyć na terenie ruin
Spacer po ruinach to podróż przez zatrzymany w czasie przemysłowy gigant. Najbardziej rozpoznawalnym obiektem jest masywny elewator węglowy – wielopiętrowa betonowa konstrukcja, która służyła do przechowywania półfabrykatów i produkcji benzyny. Widoczny z daleka, porośnięty roślinnością, przypomina jakiś sci-fi monument z postapokaliptycznego świata.
Wokół rozrzucone są szkielety hal produkcyjnych – stalowe i betonowe rusztowania, które kiedyś wypełniały skomplikowane instalacje chemiczne. Dziś stoją nago, odsłaniając swoją industrialną anatomię. Między nimi kryją się zespoły silosów – zbiorniki na paliwo, które przetrwały dekady zaniedbania.
Szczególnie ciekawe są zachowane bunkry. Naziemne schrony przeciwlotnicze przypominają o tym, jak ważny strategicznie był to obiekt. Można też natknąć się na mniejsze bunkry typu Splitterschutzzelle – w kształcie jajka, przeznaczone dla jednej osoby – oraz typu Westermann, wyglądające jak betonowe cylindry zakończone spiczastą czapą.
Fabryka posiadała rozbudowane podziemia – kanały, baseny, bunkry i piwnice. Od lat 40. XX wieku są one częściowo zalane wodą. Niektórzy przypuszczają, że pod ziemią mogła znajdować się największa w Europie fabryka benzyny syntetycznej.
Wszystko to ukryte jest w gęstwinie drzew i krzewów. Natura przez ponad 70 lat powoli odzyskiwała teren – dzisiaj to niezwykła symbioza industrialnej ruiny z dziką roślinnością. Niektóre miejsca są trudno dostępne i niebezpieczne. Wszędzie leżą gruzy, kamienie, wystają z ziemi metalowe i żeliwne fragmenty instalacji.
Nietoperze w ruinach – specjalny obszar ochrony
Nie każdy wie, że ruiny fabryki w Policach pełnią ważną funkcję ekologiczną. Na obszarze 100,2 hektara utworzono specjalny obszar ochrony siedlisk Natura 2000. To największe zimowisko nietoperzy na całym Pomorzu Zachodnim – w podziemiach zimuje około 600 osobników, reprezentujących 6 gatunków, w tym rzadki mopek zachodni i nocek duży.
Ta niecodzienna koegzystencja militarnej historii z ochroną przyrody sprawia, że miejsce ma podwójny wymiar – jest jednocześnie pomnikiem techniki i rezerwatem fauny.
Zwiedzanie z przewodnikiem – muzeum i ścieżka turystyczna
Terenem ruin opiekuje się Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Polickiej „SKARB”, które prowadzi tu muzeum i organizuje wycieczki z przewodnikiem. To ważne, bo samodzielne zwiedzanie jest mocno odradzane ze względów bezpieczeństwa. Teren jest niebezpieczny – konstrukcje mogą runąć, wszędzie są ostre elementy, a podziemia są zalane.
Stowarzyszenie wyznaczyło bezpieczny szlak turystyczny i przygotowało ścieżkę turystyczno-dydaktyczną z tablicami informacyjnymi. Podczas zwiedzania z przewodnikiem można nie tylko bezpiecznie obejrzeć najciekawsze obiekty, ale też usłyszeć szczegółowe opowieści o historii fabryki, procesie produkcji i życiu robotników przymusowych.
Dla kogo to miejsce?
Ruiny fabryki benzyny syntetycznej to gratka przede wszystkim dla miłośników historii XX wieku, zwłaszcza tych zainteresowanych II wojną światową i zabytkami techniki. Urbexerzy – czyli pasjonaci eksploracji opuszczonych miejsc – znajdą tu prawdziwy raj, choć muszą pamiętać o zasadach bezpieczeństwa i konieczności zwiedzania wyznaczonymi szlakami.
Miejsce zainteresuje też fotografów – industrialne ruiny porośnięte roślinnością dają niesamowite kadry. Nie jest to jednak typowa atrakcja dla rodzin z małymi dziećmi – teren wymaga pewnej kondycji fizycznej i ostrożności, a dzieci mogą się szybko znudzić betonowymi konstrukcjami.
Warto zaznaczyć, że to nie jest przygotowane do zwiedzania „na błysk” miejsce jak Peenemünde czy Międzyrzecki Rejon Umocniony. Nie ma tu rozbudowanej infrastruktury turystycznej, restauracji czy sklepów z pamiątkami. To autentyczna ruina w surowej formie – co dla wielu jest właśnie największą zaletą.
Informacje praktyczne – dojazd, ceny, godziny
Ruiny znajdują się w zachodniej części Polic, na północ od Nowego Miasta, w pobliżu Zakładów Chemicznych „Police”. Konkretnie można je zlokalizować w okolicach ulic: Tanowskiej, Spółdzielczej, Licealnej (Osiedle Gryfitów) oraz Jasienickiej i Starzyńskiego. Współrzędne parkingu przy fabryce to: 53.5536, 14.5409.
Dojazd samochodem z Szczecina zajmuje około 20-30 minut. Police są dobrze skomunikowane – można dojechać również autobusami komunikacji miejskiej. Z centrum Polic do ruin jest około 2-3 kilometry.
Zwiedzanie z przewodnikiem organizuje Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Polickiej „SKARB”. Szczegółowe informacje o terminach wycieczek, cenach biletów i rezerwacjach najlepiej sprawdzić bezpośrednio u organizatora lub na stronie www.skarb.police.pl. Warto zaplanować wizytę z wyprzedzeniem, bo wycieczki odbywają się w określonych terminach.
Na zwiedzanie należy przeznaczyć co najmniej 2-3 godziny – to czas potrzebny, by spokojnie obejrzeć główne obiekty i posłuchać opowieści przewodnika. Pasjonaci mogą spędzić tu znacznie dłużej, eksplorując kolejne zakamarki i robiąc zdjęcia.
Przed wizytą warto zadbać o odpowiednie obuwie – teren jest nierówny, z gruzami i metalowymi elementami. Latem przydaje się środek na komary i długie spodnie, bo roślinność jest gęsta. Jesienią i wiosną może być błotnisto, zwłaszcza po deszczu.
